Opowiadanie

Albert Hirsekorn – Dyżur

  Przyjechałem do Gosi trzeźwy. Cały dzień krążyłem po Koszalinie rowerem, to tu, to tam. Ciemniało i budynki miasta rumieniły się od spływającego z nieboskłonu słońca. Nie mogłem opuszczać miasta, ale pragnąłem się z nią zobaczyć, z tą rudowłosą dziewczyną. Cały wieczór i jeszcze pół nocy słuchać jej chropowatego głosu. Konflikt pomogło rozwiązać moje kłopotliwe …

Albert Hirsekorn – Dyżur Read More »

Ina Berg – Sprzątanie świata

  Matka pracowała za siebie i za innych. Jej wprawne oko bez przerwy błądziło w poszukiwaniu zeschłych listków, rozsypanych okruszków, podwiniętych dywanów, rozlanych w pośpiechu herbat. Na przyjęciach panom poprawiała krawaty, a paniom wystające z sukienek metki. Nie wahała się, by włożyć komuś wysuniętą niedbale bluzkę z powrotem do spodni.– Wystawało – mówiła wtedy mrugając …

Ina Berg – Sprzątanie świata Read More »

Śomi – Ptaki nie mają twarzy

  Jest taki typ urody, typ ptasi, upierzony. Widoczny nader w ruchach bioder i nachyleniu klatki piersiowej, nad wyraz wyraźny w twarzy. Nos dziobaty, przenikliwy wzrok, kości policzkowe odpowiednio wypukłe, zdają się błyszczeć, odbijać światło. Loplop wstaje, odsuwa krzesło, delikatnie strzepuje okruszki z błękitnej serwetki, która przez ostatnią godzinę leżała na jego kolanach, następnie z …

Śomi – Ptaki nie mają twarzy Read More »

Łukasz Frynia – Życie tutaj jest jakieś takie etnograficzne

  (z dedykacją dla Wikinga) Człowiek, stworzony na podobieństwo kija, zaopatrzony jest w dwa końce. Jeden z nich z gruntu rzeczy przytwierdzony jest do podłoża, natomiast umiejscowienie drugiego nie jest już tak oczywiste. Niektórzy są skoncentrowani na własnym organizmie, w związku z czym mają głowę umieszczoną na karku. Inni kładą ją w chmurach, co dowodzi albo …

Łukasz Frynia – Życie tutaj jest jakieś takie etnograficzne Read More »

Martyna Żak – Twarze, maski, maseczki

  O godzinie 16:04, dokładnie dwie minuty i czternaście sekund po zamknięciu służbowego laptopa, usłyszała pukanie do drzwi. Zdziwiona, że to pewnie ktoś mieszkający w tej samej klatce – bo wcześniej nie zadzwonił domofonem – poszła otworzyć drzwi. Zobaczyła w nich niestarego mężczyznę, plus minus trzydziestopięcioletniego, całkiem przystojnego (wzrost około metr osiemdziesiąt, ciemne i krótko …

Martyna Żak – Twarze, maski, maseczki Read More »

Mariusz Sambor – Nieoczekiwane przestoje w chmurach…(fragmenty)

  ranoz cyklu: Nieoczekiwane przestoje w chmurach… To piękne i oczyszczające! I nieznośnie cudowny zapach od samego rana. Ach, jaki ten świat jest uroczy. Jutrzenka. Zorza poranna. Brzask i świt.Oto efekt zaledwie jednego spaceru przez miasto. Cudownie, cudownie.– A ty co tak z rana świergolisz? Spacer to spacer. Proszę bez zbędnej ornamentykii nadmiernych uniesień. To …

Mariusz Sambor – Nieoczekiwane przestoje w chmurach…(fragmenty) Read More »

Miron Kądziela – Skóra

  Najpierw zobaczyłem jej skórę. Zawsze najpierw widziałem skórę. Jak napręża się pod żuchwą, jak opina obojczyki, jak wydyma się na ustach, przeziera spomiędzy włosów, zmarszczona chowa się w zgięciu łokcia. Później zobaczyłem oczy.Patrzyłem na nią przez skropioną mżawką szybę kawiarni. Byłem gdzieś niedaleko stacji na Powiślu, szedłem nie wiadomo dokąd i nie wiadomo po …

Miron Kądziela – Skóra Read More »

Urszula Kot – ENDLESS SUMMER

  Z jednej strony bloku gra się w klasy, z drugiej w zbijanego. Po osiedlu chodzą dzieci. Palą papierosy. Wyzywają się. Wożą lalki na grzbiecie psa Scoobiego. Andżelika i Ania znalazły martwą gumową rękawicę. Urządzają jej pogrzeb obok altanki śmietnikowej. W altance otwieranej bzyczkiem pozostawiono wiele woreczków ze spleśniałym chlebem, starannie ułożono je z dala …

Urszula Kot – ENDLESS SUMMER Read More »

Łukasz Frynia – Eger

  Eger. Parking blisko dworca. Wyjątkowo upalny czerwiec. Czekamy na pociąg. Siedzimy na ławce, w cieniu, pod drzewem. Przed nami płyta popękanego, rozgrzanego betonu. Naprzeciw nas budka. Kiosk z blachy. Szary i smutny, grzeje się w słońcu, a razem z nim jego wnętrzności.W środku znajduje się gruby Cygan po czterdziestce i jego kuchnia. W owej …

Łukasz Frynia – Eger Read More »

Klaudia Pieszczoch – Kalambury (cz. 2)

* Aby nadążyć z tym, co domagało się zrobienia, stopniowo ograniczaliśmy sen, codziennie skracając go po trochę, jak przy wyrównywaniu cięcia. Zresztą i tak ciężko było spać, kiedy my sami i wszystko wokół pulsowało gorącem. Pot ściekał mi po plecach, kiedy w środku nocy odpisywałem na zaległe wiadomości i próbowałem nadrobić wirtualne wizyty w muzeach, …

Klaudia Pieszczoch – Kalambury (cz. 2) Read More »

E.M. Kohmann – Qi

Kiedy pierwszy raz odwiedziła Annę na ulicy Olszynki, pomyślała, że nigdy nie mogłaby mieszkać w tym domu. Wydał się jej jakby za bardzo zamieszkany. Ona lubiła ascetyczne, niemal puste przestrzenie. A tutaj jedna warstwa przedmiotów przykrywała drugą. Miejsca wcale nie było mało, po prostu zostało ono szczelnie zasiedlone. W dodatku pomiędzy tymi wszystkimi bibelotami, durnostojkami, …

E.M. Kohmann – Qi Read More »

Karolina Dzięciołowska – Jeszcze będę

Bańka Duszę się, pomyślała wskakując do bańki. Obudził ją trzask tłukącego się szkła. Wstała. W świetle sunącego miasta sunęła i ona w kierunku brzęczącego echa. W kuchni wyjęła brudny dzbanek z ekspresu do kawy. Od roku myślała katastrofą. Mniej. Wody mniej, zużyć mniej, mnie mniej. Wczorajsza zawartość naczynia łączyła się z wartością dzisiejszą, miasto zasnuwał …

Karolina Dzięciołowska – Jeszcze będę Read More »

Szymon Bryzek – Spadający w dół człowiek długo łuszczył się w powietrzu

  Przy ścianie bloku stoi drabina. Przyparta do tej samej ściany, na której ktoś, od drugiej strony, powiesił święty obrazek, kalendarz i plakat z ulubionym piłkarzem. Stoi, niemal wtopiona w tę ścianę, ale od drugiej strony. Od strony dzikiej, nieoswojonej farbą, tapetą i robionymi na zamówienie meblami, idealnie dopasowanymi w gusta bezskutecznie aspirujących do klasy …

Szymon Bryzek – Spadający w dół człowiek długo łuszczył się w powietrzu Read More »

Klaudia Pieszczoch – Kalambury (cz. 1)

W tamtym czasie było nam bardzo duszno. Wychodziliśmy z domów wcześnie rano, z ciałami już rozgrzanymi sprawdzaniem pogody, szorowaniem pięt, wyciskaniem owoców, poprawianiem narzut na kanapach, przekładaniem jedzenia z pojemnika do pojemnika i innymi czynnościami, w które popadaliśmy. W ciągu dnia temperatura stopniowo rosła. Praca pracą – najpierw trzeba było do niej dotrzeć, po drodze …

Klaudia Pieszczoch – Kalambury (cz. 1) Read More »

E.M. Kohmann – Wygrana

Wokół parku chodzi się ścieżką. To właśnie robi on. Krąży. Jasne szorty, znad paska wylewa się solidnie już opalona oponka. Kiedyś jej nie nosił, zaczęła rosnąć piętnaście lat temu – po jednym centymetrze w pasie na każdy rok, jaki dzieli go od ostatniego meczu. Zdjętą koszulę nonszalancko przerzuca przez ramię. Raz jedno, raz drugie, żeby …

E.M. Kohmann – Wygrana Read More »