BrewczykGumulak

Eliza Gumulak – Jaka to melodia?

Przepiękne beat melodyjki, ktoś chyba sobie KUPIŁ NOWE GŁOŚNIKI, nie można zdiagnozować piosenki, podstarzała nauczycielka ogłuszająca swoją świnkę morską mieszanką beatu, beatu odreagowuje całe swoje życie i wszystkich facetów, wszystkich, wszystkich próbuje zapomnieć, a skoro o facetach mowa – dziś przypadkiem widziała, jak dziewczyna z jej bloku z wściekłością wyrzucała do śmieci reklamówkę prezentów, paczuszkę ciepłych jeszcze wspomnień (pewnie od kilku miesięcy się do tego zbierała), a teraz pali świeczki i kadzidła i chce słuchać dźwięków zen, ale nie, bo podstarzała nauczycielka (WOS-u, powiedzmy) zagłusza ją, zagłusza, fikusy stojące na parapecie chcą wyskoczyć przez otwarte okno, kawiarka na kuchence zaraz eksploduje, podczas gdy podstarzała nauczycielka chce stawać na głowie, po czym wpada w te same dziury co zawsze, pułapki umysłowości (a kojarzy to z reklamy aplikacji do medytacji, która pojawia się, gdy dla relaksu ogląda vlogi w internecie) i kawiarnie i restauracyjki i wiecznie za mało kasy, dzieciaki drą się, za parę lat ogłuchnie, podstarzała nauczycielka, już niewieloma rzeczami się przejmuje. Ta z dołu wcale nie lepiej, chyba młodsza, niby chce uczyć się świata i wiedzieć coraz więcej, ale co z tego, gdy pamięć zapchana, wyrzuca więc swoje serce w reklamówce, ale co z tego, nadal w głowie będzie mieć to wszystko, mimo stopniowego samounicestwiania. Tańcz, nie żałuj podłogi. Nagle, jakby żal po straconej okazji porwał ją w szaleńcze wygibasy, podstarzała nauczycielka zaczyna głośno tupać, puszcza wodze fantazji i aż do góry nogami by chciała odprawiać swe modły, aby zakłócić jeszcze spokój tego sąsiada z góry, ale nie może, wie, że to zbyt groźne, że niewiele jej brakuje, by z kopyta zejść z tego świata, a ona nie chce, za mało jeszcze widziała. Naprawdę, naprawdę unosi ją to w przestworza, a chwilę później melodia jakby bluesowa, zaraz tupanie i klaskanie, inny wymiar, niebywałe, jakby wojsko szykujące się do bitwy na równinie niezbadanej lub spsycholowane młodziki spragnione haju technomuzyki odlotu zapomnienia i tarzania się po trawie i rzygania, nasze różne wojny, chyba od początku świata nie daliśmy mu kręcić się spokojnie, a teraz przynajmniej nabiera kolorów (przez tęczowe wymiociny i smog, co nieskutecznie usiłuje wszystko zmatowić, tak se, żeby było modniej) i głośno, głośniej niż dinozaury, bo zamiast nich miliony pomniejszych, każdy ze swoimi głośniczkami, dźwięki hedonistycznej masakry – i tak wkoło, wkoło, dźwięki wesoło…

Dźwięki apokalipsy rozbijają się w czaszce, kiedy zbyt dobre słuchawki przekazują do mózgu za dużo strun pojedynczych szarpnięć, tworząc polifonię jak tę badaną przez Bachtina, ależ ach, gdzieżby tu mówić o Bachtinie, gdy nagle zaczynasz płakać, płaczesz i nie możesz przestać, nie przestajesz, bo słuchawki przyklejone do głowy chyba na stałe, więc nutki nie odpuszczą, i choć u góry muzyki już nie słychać, to nieważne, młoda sama potrafi odłączyć się najbardziej. Zamyka oczy, gdy śpiewa, recytuje poezję, przez prawie godzinę nie otwiera ich nawet na sekundę i jest całkowicie w tym świecie za zamkniętymi powiekami, świecie za zamkniętymi powiekami, świecie za zamkniętymi powiekami… wszystko jak przed laty. Przed milionami.

 

 

 

 Ilustracja: Bogna Brewczyk

Bogna Brewczyk – ilustratorka, graficzka. Ukończyła Akademię Sztuk Pięknych w Krakowie na Wydziale Grafiki w pracowni Filmu Animowanego. Obecnie pracuje przy produkcji gier komputerowych, rysuje a w wolnych chwilach wypływa w morze. 

Przykłady jej prac można zobaczyć na stronach: https://www.behance.net/bognabrewczyk https://www.instagram.com/bognabrewczyk/