Ewa Jarocka – wiersze

 

zamek

na karku wyskoczył mi zamek z księciem w złotej zbroi.
okazało się, że to więzienie rycerza. trzymam tam pana serca,
ukrywam przed światem, bo jest maleńki i łatwo go pomylić
ze znamieniem. ale swędzi! to oznacza, że nabiera sił.

nie pokażę go chirurgowi, byłby zazdrosny o mój kark.
wolę umrzeć lub iść do więzienia, może po drugiej stronie
okaże się, że te siły, które rycerz zbiera, to siły, które tracę.
a może okaże się, że jesteśmy połączeni moim karkiem?

co by to była za miłość.

 

grzybobranie

nie nazbierałam grzybów, bo jest zima.
nie wiem, co się dzieje z grzybnią zimą,
pewnie nie żyje, odradza się wiosną, latem
i jesienią, ale zimą śpi. chciałabym
jednak zimą móc znaleźć grzyba, żeby był
cały, nienadjedzony przez ślimaki.
poszłabym z nim spać, pokazałabym mu
krainy, do których zabiera mnie sen. to lasy.

 

w marcu

patrzysz na mnie i widzisz sok z malin
na bluzce. bardzo chciałam poplamić ciuch
i pobrudziłam nawet łóżko. nasze łóżko,
w którym zamykam oczy i śnię, że maliny
na mojej piersi to twoje ciepłe ręce.
przywarły do mnie jak plamy. to

na piersiach skupi się teraz twój wzrok i język,
i cały kosmos, który powoli zliżesz. gdy już
zliżesz ze mnie świat, uściśniesz z powrotem
moje ręce, a ja zasnę mniejsza o połowę,
jakby to nie była skuteczna metoda
odchudzania się, ale miłość.

 

***

ktoś opisał na kartce własne życie.
i ja poczułam, że mam dość swojego.
mogłabym je zapisać w jednym zdaniu,
na przykład na bilecie, takim z rysunkiem
ZOO, żeby było jak najmniej miejsca. może
umiałabym się zmieścić na znaczku? też
zadrukowanym zwierzętami. wyrosłyby
z niego łosie i słonie i żyrafy i nosorożce.
jedynie ptaków by nie było, ani żadnych
dźwięków. nie umiałabym ich zapisać.
musiałabym zgnieść znaczek i wyrzucić.

i dalej żyć, może nawet być szczęśliwa?

 

pył

całowałam się z kosmosem, a potem poczułam w sobie taką siłę,
że mogłabym się przespać z drobinką kurzu. w końcu
ktoś by ją zauważył, ukochał jak smutnego kundla.
a potem rozbolał mnie język od tych pocałunków.
zastanawiałam się, komu zgłosić kontuzję języka,
przecież nie drobince. ona mogłaby zniszczyć
moją wizję świata. dlaczego? – pytałabym,
a ona ciągnęłaby mnie za język i moje „dlaczego”
przypomniałoby odpowiedź: dlatego.

Ilustracja: Aga Gójska

ilustratorka i animatorka. Współautorka komiksu „Tak, super!” i „Prace i robótki”. Prowadziła projekt animacji zmysłowej „Brzuchomówcy”. Współtworzy kolektyw komiksowy Dream Team, prowadzi warsztaty, ilustruje między innymi dla „Świerszczyka” i „Zeszytów komiksowych”.