dziecinstwo-mini

Jarosław Kapłon – wiersze

 

dzieciństwo

mówią że słowa niewypowiedziane śnią się po nocach
przesiąknięte żalem jak pamięć o matce
w miejscach gdzie światło kruszeje niczym drzewo życia
na ażurowym wisiorku a w nim już tylko robaki
wydrążone kanały zbutwiałe zdobienia

z trudem przełykam kolejny dzień jak tabletkę
wiem że te wszystkie chwile kiedyś mnie dopadną
perspektywa patrzenia za okno przeraża
przesuwam powoli krajobraz babie lato
jesień nabiera kolorów rdzawych barw

utrwalam w pamięci to co zostało z dzieciństwa
niedoleczone zatoki i przenikliwy strach przed wodą
czy po tamtej stronie płotu też istnieje świat
podwórko pełne dzieci żużlowe alejki dla rowerów
stara grusza gdzie zaklepane zostały imiona

całego pokolenia szukam tych postaci jak w zabawie
w chowanego jestem osobą odliczającą do stu
pośpiesznie odwracam twarz od drzewa
to jak przedzieranie się przez gąszcz twarzy
wyobrażenie sobie świata dziecięcych rozmiarów

 

nadbagaż

to tu gdy otworzę oczy obraz lekko śnieży
jak telewizor unitra z epoki prl-u granatowy koc
w złote gwiazdy otula łóżko niczym ciemność
stąpam w kierunku stołu jakbym eksplorował
księżyc potykając się o buty ojca

sięgam do książek Lema w których kosmos
jest na wyciągnięcie ręki jak czarno biały plakat
Maanamu przyklejony plasteliną do ściany
obok zasuszona ćma zasnęła w nocy
nie ujrzawszy światła używanych petard

całej tej wojennej atmosfery spoglądam
przez firankę podwórko jak poligon
barykada na Pereca czołgi obok Fadromy
sygnał pociągu na wiadukcie Grabiszyńskiej
pod nim szpaler suk starsza kobieta

wymachująca pięścią wyobraziłem sobie
że ten parapet to statek kosmiczny a drzewo
tuż obok ulicy to najbliższa planeta
jedyna możliwa ucieczka przed światem dorosłych

 

śpiączka

czwarta nad ranem krzesło czeka jak kapsuła
gotowa do kolejnej podróży może przyszłość nas zbliży
lęk przed nieuchronnym niech będzie przeklęty
każdy mój sen w którym myślę o innej
rozmawiamy telepatycznie kiedy pytam o zamiary

to nie mam na myśli drogi mlecznej choć w kosmosie
wszystko się kręci bezruch jest nieznany
więc skąd pomysł żeby żyć w samotności
otaczać się szczelnie pierścieniami z lodu i skał
czuwając tu obok mam świadomość że jutro

może cię już nie być jak tej gwiazdy która zapadła się
w sobie a nowa niczym poczęty człowiek
formuje się jak planeta z obłoków pyłu i gazu
w łonie kosmosu wyrwany ze snu otwieram oczy
księżyc nadal jest jedynym satelitą na ziemi

a ty trwasz w tym stworzeniu jakby świat rzeczywisty
nie istniał a wypowiedziana tęsknota
była jedynym złudzeniem obietnicy powrotu
w śpiączce której autentyczną komunikacją jest dotyk

 

 

Ilustracje: Marta Bystroń

Marta Bystroń tworzy obrazy, ilustracje do książek i publikacji niezależnych, a także projekty graficzne. Od 2015 roku publikuje regularnie humorystyczne ilustracje na fan page’u Obrazek na dziś.(www.facebook.com/MartaBystronObrazki).Autorka zinów: Różowa sukienka, Okno Putina, Visions, Niewidzialne Przeszkody, Robale (#1, #2, #3) oraz redaktorka 1zine (antologia z gościnnym udziałem różnych twórców).

Portfolio: martabystron.pl