3drob

Karina Stempel – wiersze

 

Na południe od nigdzie

Zmienia się układ baryczny, przetasowują
prądy. Przestałam sprawdzać zapis.
Coraz więcej bezsennych nocy, poszatkowanych
w zdania, rwanych jak wata cukrowa.

Dziś śniło mi się, że połknęłam wszechświat.
We śnie głośno krzyczę i mogę go zobaczyć:
jest rok 2001, luty, Adam Małysz dopiero
przeskoczy samego siebie. Z witryny księgarni, w której
pracujemy, zdejmujemy książkę Brodskiego,
jego urodziny minęły bez niespodzianek.
T. wyciąga z półki „Na południe od nigdzie”
i mówi: teraz już będziemy bardzo niedobrzy
dla siebie. Ale jeszcze jesteśmy dobrzy –
dopóki nikt z nas nie umarł, czasem
wymyślamy, co może się stać. Żyjemy
długo i szczęśliwie, jeszcze przez chwilę.

 

 

Srebrna trawa

Zapadanie się. Szukanie słów,
języka, śladu. Jakby trzeba było
liść po liściu podnieść sad. Gdzieś tu
leży przyczyna. Czy wygląda jak
jabłko? Podobno świata nieopisanego
nie ma wcale. Dlatego miasta, góry i wsie
nieujęte w słowa nie istnieją,
one tylko mijają. A ludzie? Kiedy czeka się, aż minie
świat, łatwo zapomnieć, że pomyślane
także wyrasta jak srebrna trawa
i może przeciąć język, gdy nieostrożnie się je przygryzie,
próbując nie mówić nic. 

 

 

 

Czekając na następny dzień

Jest mgła i siąpi, jakby to był listopad,
nie luty. Czytam wiersz o niczym – napisał go ktoś,
kto kiedyś był ważny. Czekając na następny dzień,
myślę, ile powtórzeń z nicości
trzeba, by osiągnąć nirwanę. Od dawna mam już
bilet do Indii, ta podróż odbędzie się po tym, jak wpadnę
w jutrzejszą kałużę, która przez chwilę odbijała niebo i
wydawało się, że zachęca do skoku.
Przez noc zbuduję łódeczkę z papieru, popłynę
do środka Ziemi, obiecuję,
jutro nie poczuję nic oprócz zapachu
korzennych przypraw. One już czekają na mnie
gdzie indziej.

 

 

Ilustracje: June Michalczasso

June Michalczasso – Absolwentka Architektury Wnętrz krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych i absolwentka Katedry Mody na warszawskiej ASP. Projektuje ubrania, ale najbardziej uwielbia projektować tkaniny. Maluje dziwne obrazy, których nie lubi, i bazgrze rysunki, które kocha.