1

Lidia Karbowska – Sierpień i przepaść

 

Sikuryzada

Odkąd dowiedziałam się, że jest coś takiego jak urynoterapia, nie wyrzucam już sobie, że czasem oddaję mocz pod prysznicem.

Odkąd dowiedziałam się, że na świecie nie ma zła, tylko dobro, potrafię sikać bez wyrzutów we wszystkich miejscach świata, nawet wtedy, gdy patrzą.

Słoneczny

Gołębica je kwiaty akacji. Szaleństwo jest ze słońca, a słońce świeci prosto we mnie. Jest pięknie. Piękno przeraża mnie, przytłacza.

Summer time is it

– Świat jest taki niewiarygodny – mówi klientka w gabinecie kosmetycznym.

– W takim Meksyku to gorzej niż w tych murzyńskich krajach, mówię pani. Niesamowicie takie coś zobaczyć.

– Dobrze, że urodziłyśmy się tutaj, a nie tam – puentuje kosmetyczka.

Jak widać, w gabinecie kosmetycznym afirmuje się życie. To jest lato, taka specyfika. Summer time is it.

Słowa są ciasnym domem dla myśli, a buty są ciasnym domem dla stóp, gdy się ich jeszcze nie rozchodziło.

Wyłowić sens z bezsensu, tą czarną, głodną rybę – marzę, idąc pod światło.

Credo sierpniowe

Wierzyłam niegdyś, że Maryja uwalnia się z adwentowej świecy i krąży w stanie lotnym nad ołtarzem. A teraz? Teraz jest lato, środek sierpnia, środek wszechświata.

Otworzyły mi się oczy już dawno. Teraz przymykam je, zamykam.

Wiosenne problemy cmentarne

Nornica kopie pod grobem Sebastiana. Babcia myślała, że kret, a to jednak nornica. Nornica też ma prawo żyć, mówi babcia, ale jak tak niszczy kwiaty, to co zrobić.

Więc grób Sebastiana stanie się także grobem nornicy, na chwałę cmentarnych aksamitek i wrzosów.

Boska Peronoska

Proszę nie zbliżać się do krawędzi; krawędź, mimo że płaska, łatwo może pochłonąć, a odchłonąć trudno. Gwiazdy nigdy nie gasną, gwiazdy gasną zawsze, oddychać, nie oddychać, czuć i nie czuć, być i nie być – gdzie? Oddałabym wiele widoków, kwiatów pachnących i jezior sierpniowych, ale byt nie jest skłonny do takiego dealu – mogę co najwyżej modlić się do Boskiej Peronoskiej, do Boskiej Dealoskiej i wszystkich innych mniej lub bardziej Boskich.

Tak – gdybym uwierzyła, przenosiłabym.

 

Gęste gesty, rzadkie przypadki

Oddychać głęboko i wybaczać wszystkim, głęboko oddychać i wszystko wybaczać – serce pęka mi po raz wtóry i po raz wtóry napompowuje się, jak plażowa z po tysiąckroć pozalepianymi dziurami piłka.

To był dobry dzień, dobry dzień na pogrzebanie palcem w tym i w owym, dobry dzień na wbicie małego nożyka, takiego do obierania jabłek, i przejechania nim sobie wzdłuż i w poprzek piersiowej klatki – by móc wreszcie pobrać nieograniczoną ilość powietrza, zaciągnąć się, zapełnić.

Nerwów, wełny

Niewybaczone winy, niezalizane rany. Że pijesz truskawkowego szejka w Maku, to nie znaczy, że wszechświat się nie rozpadł – takie informacje dochodzą do nas dłużej niż błyski gwiazd, niż echa nieistniejących galaktyk.

Skulić się rannym wilkiem, odchodzącym słoniem, skulić się, jak potrafią niewyklute pisklęta, niewyrodzone dzieci, skulić się i zlizać z siebie całą powierzchnię, naskórek, aż zostanie – co?

Pustka, może światło, może dziura – ropiejąca dziura w zębie, pulsująca, bolesna.

Charonka

Jeden pieniążek, a przeprowadzę cię na drugą stronę, jeden pieniążek, a przemycę cię tam, zaniosę w ramionach jak dziecko – nawet tyle dać mi nie zechcesz?

Unosić z ulic martwe koty, zeskrobywać lisy, wiewiórki, jeże, upuszczać je w przepaść, w kilkucentymetrową otchłań – tyle możesz tu zyskać, tyle możesz sobie wziąć.

Miłość online

Zachwyca mnie zachód słońca i cisza. Wiesz, czym jest cisza? Lepiej o niektórych rzeczach nie wiedzieć, więc nie odpisuję.

Bóg chce, bym go poznała – zaśmieca moją skrzynkę metafizycznym spamem, ale czy te mejle naprawdę idą z nieba? Może nie z nieba, a z piekła?

PS. Takie propozycje są zbyt nieprzyzwoite, by na nie, Boże, odpisywać.

Nie skreślam, tylko biorę w nawias

Nieśmiertelność jako zdolność nieumierania. Śmiertelność jako zdolność umierania. Przyodziej Chrystusa, radzi Święty Paweł. Chrystus rozdarty, postrzępiony, noszony na podobieństwo figowego listka – i jakiego większego upokorzenia chciałbyś tu dostąpić?

Niektórzy myślą, że mam z tym problem, a ja nie mam z tym żadnego problemu – ja mam czarną dziurą w okolicach lewego płuca, taką, że swobodnie można włożyć rękę, nogę, przejść.

 

 

Ilustracje: Miłosz Hołody. 

Urodzony w roku 1990, absolwent filozofii na Uniwersytecie Rzeszowskim (2017), obecnie doktorant. Przygotowuje rozprawę doktorską poświęconą poezji wizualnej w przestrzeni. Interesuje go współczesna kultura wizualna, eksperymentalne formy literackie oraz badania nad praktykami codzienności. W swojej twórczości porusza się płynnie między sztukami plastycznymi i literaturą. Zrealizował trzy wystawy indywidualne: Cukierki ze słów (RIK, 2017), Angielski spacer (WiMBP w Rzeszowie, 2018), Pij swój uśmiech (KPP, 2019) oraz brał udział w trzech zbiorowych. Publikował w pismach literackich: Cegła, Helikopter, Inter, Stoner Polski i Drobiazgi. Był uczestnikiem Pracowni Otwartej Biura Literackiego (2018).

https://www.facebook.com/miloszjestpiekny/

https://www.instagram.com/miloszjestpiekny/