Marcin Lenartowicz – dwa wiersze

 

Neotyk

Drzewieć światłoczułością.
Wysokotkliwy ptakograd
na barkach rososkorup.
Przepromienić fale na pół blaskuszmerom
a potem zakopalić się wśród wpierwtkania.
Tykać na ciebie z wysokości centydechu
i tylko nieskrobnić drewnomżawką na twoje
odłamkania.

Dopóki.


Październik, 2049.

 

 

Wciąż wrzesień


Szkoda kartki.
Ile zajmie ten wiersz, linijkę? dwie?
A potem biel, jakby śnieg posypał
wszystko co niewymowne.
Zaczyna się od gęsiej skórki.
Kto właściwie jako pierwszy zaczął
odrywać pióra, a potem jeszcze głaskać truchło,
badając konsystencję tego, co z niego zostało?
To niemal tak pojebane jak czekać,
wciąż wpatrując się w pustkę i mieć nadzieję,
która zaczyna się od gęsiej skórki.
Wiem to.
Potem jest biel, jakby tych piórek było aż nadto
i siedzisz wśród nich, a one zaczynają śmierdzieć,
więc wzdrygasz się, sięgasz po jedno.

Szkoda kartki.

 

 

Ilustracje: Urszula Rapacka

Urszula Rapacka – rocznik 1977, Warszawianka, Studiowała fotografię w Goldsmith’s College, produkcję filmową w London School of Music and Media i Coaching na SWPS. Pracowała w dziale dokumentalnym TVP, po czym zajęła się edukacją dorosłych i doradztwem zawodowym. Rysuje na kucharkazen.wordpress.com, robi upcyklingowe kolczyki na etsy.com/shop/KucharkaZen i ma psa Leona.