Marta Mitek – wiersze

 

bezpieczne żniwa

każdy korzeń da się przerżnąć.
każde ciało potrzebuje kamienia,
który trzyma je przy ziemi

akurat nam tu spieszno
dorwać się do butelek na granicie,
pić cudze grzechy
– niech im dane będzie pójść, gdzie chcą

z czasem
łatwiej odwinąć Łazarza ze szmat
jeśli się zawaham, ruch mija

 

[ile potrzeba]

ile potrzeba lat na usypanie
takiej granicy
sporo starego pierza
tłuczone szkło i licytacje

świt.
oto świat się ukonkretnia, chociaż przyznajmy:

łatwiej nie widzieć.
przynajmniej tyle, że mocniejszy kolor
jest zawsze z przodu
pozwala się oślepić, wydobrzeć

i cyk, mieliśmy cywilizację z zaleczonej kości
udowej, epokę kolagenu w proszku. to było.
teraz przypominamy sobie, skruszeni, dbać to trzeba
o narzędzia – jak brzuch

poruszony oddechem
łopatki
i co między nimi

 

 

rachunki

1. spytaj się o koszty: co mi na dobre przynosisz,
skoro już zostajesz.

2. wybór, co otoczyć kultem
a) kamienie z jeziora
b) skałę na obręczy

3. świadomość, że jest się miską popiołu,
bagnem sztuczek. znajdź zatopione monety

4. ciało napędzane żądzą wędrówki
i koktajlem białkowym

5. w zasadzie kobieta – w jednym wersie z ziemią,
zwierzętami, nagrodą (ciesz się, że tylko patrzył)

(ale szybciej tańczyć nie umiem)

 


słodki dopływ

podchodź, podchodź pod płoty tego,
co może cię uleczyć. aż nauczą się nogi
nie chcieć
mieścić pół świata
pomiędzy

jasne reguły wyrastają ze szczelin:
trzeba szukać wzorców w tym,
co przypadkowe, przejść na linii babiego lata.

nie potrzeba tłumacza, szamana, pastora
by zmienić i zaciemnić i świecić jednocześnie

 

[chciałabym dać słowo]

chciałabym dać słowo
inne na niebo dla chmur
i to, w które można wierzyć.
wybierzesz, co wolisz:
jak kamień z dziurą
na plaży.

według naszych zasad
kamień szczęśliwy. wtedy możesz mówić o sobie:
miałem czas wchodzić w stopami w błoto
nie tylko piasek i piasek
wyjadałem drobne skarby ziemi
nazywałem rzecz do rzeczy.

opowiadam o tym, co szykuje ci przestrzeń
węgiel, bylina, szałasy
miliardy złożą się w ciebie

na kilka ostatnich surowych dni

 

Ilustracja: Aga Gójska

Aga Gójska – ilustratorka i animatorka. Współautorka komiksu „Tak, super!” i „Prace i robótki”. Prowadziła projekt animacji zmysłowej „Brzuchomówcy”. Współtworzy kolektyw komiksowy Dream Team, prowadzi warsztaty, ilustruje między innymi dla „Świerszczyka” i „Zeszytów komiksowych”.