dalasiński miłosz hołody

Tomasz Dalasiński – wiersze

Słowacki


Śniono domy z papieru dymy bez kominów
Śniono odłóg i suszę śniono deszcz sprzed wojny
Śniono groby Wołynia uśmiech luxtorpedy
Śniono tajenie prawdy w ulotnych spojrzeniach

Śniono mówienie dłońmi każdy po swojemu
Śniono milczenie naraz we wszystkich językach
Śniono słońce rabacji i padanie cienia
Śniono pamięć krwi śniono umieranie za nic

Śniono osiedla ciche jak porzucone gniazda
Śniono bezpańskie auta na nieczynnych stacjach
Śniono zgliszcza i śniono wiatry co w nich wyją
Na koniec śniono Polskę pustą i niczyją

 

Pol’n’roll


Wszystko jest tylko teraz i wszystko jest zawsze:
ten naród zły i głodny, gdy na niego patrzę,

jak wstaje z kolan, myśląc, że jest pępkiem świata,
bo pogrzebał już matkę, ojca, siostrę, brata,

bo wisi na banerach i na szubienicach,
bo leży na wątrobie, bo na dupie przysiadł,

bo nigdy nie zasypia, nigdy się nie budzi,
bo bieli i czerwieni gównem nie pobrudził,

bo rozpływa się we mgle i już jest w ruinie,
bo póki my żyjemy, on także nie zginie

i będzie piękną resztką ciemności o świcie,
w której jeszcze się iskrzy nocne miejskie życie,

kieliszki i muzyka, chłopaki, dziewczęta,
wagary nad jeziorem, wakacje i święta,

dni długie i dni krótkie, wieczność za wiecznością,
oddech, co w poderżniętym gardle staje ością,

czas przeżuty do kości, świat, który uwiera;
to wszystko, co jest zawsze, choć jest tylko teraz.

 

 

Disco polo


Dziewczyny o twarzach ojczyzn
chłopcy o oczach jezusków

w ich miękkich sercach strużyny
pijawki w kącikach ich ust

(Ponieważ już mnie tu nie ma
znowu jestem tam z nimi

oddając im ogień i popiół
z każdej minionej zimy)

 

Pełen realizm

21 marca 2014 piłem wódkę
na łasze zalewiska po starej
żwirowni, w którym 4 lipca 1993

utopił się chłopak. Chłopak
jechał simsonem do dziewczyny
z sąsiedniej wsi. Po raz pierwszy

jechał do tej dziewczyny. Po raz
ostatni jechał tym simsonem.
Mówią, że się zatrzymał

na siku i szluga w złym miejscu
i w złym czasie. Dziewczyna
przestała płakać trzy dni później,

po jedenastu latach
zmarła chyba na raka.
(A tego simsona

nikt nie chciał potem kupić).

Ilustracje: Miłosz Hołody

Miłosz Hołody – absolwent filozofii, obecnie doktorant. Naukowo zajmuje się poezją wizualną i jej usytuowaniem w przestrzeni. Publikował rysunki, wiersze, memy i ilustracje w internetowych i papierowych magazynach literackich („Cegła”, „Helikopter”, „Stoner Polski”, „Drobiazgi”, „Inter-„, „Rzyrador”, „Strona Czynna”). Zrealizował kilka wystaw indywidualnych (m. in. BWA Krosno) oraz brał udział w kilku zbiorowych. Zajmuje się rysunkiem i prowadzi fanpage: https://www.facebook.com/miloszjestpiekny/ . Chciałby narysować książkę dla dzieci.