marta bystroń

Urszula Kot – ENDLESS SUMMER

 

Z jednej strony bloku gra się w klasy, z drugiej w zbijanego. Po osiedlu chodzą dzieci. Palą papierosy. Wyzywają się. Wożą lalki na grzbiecie psa Scoobiego. Andżelika i Ania znalazły martwą gumową rękawicę. Urządzają jej pogrzeb obok altanki śmietnikowej. W altance otwieranej bzyczkiem pozostawiono wiele woreczków ze spleśniałym chlebem, starannie ułożono je z dala od kubłów. Ktoś może jeszcze skorzysta.
Dni są upalne. Dzieci kryją się we wzniesionych przez siebie szałasach. Budulec znalazły dzięki wichurze, która złamała stare osiedlowe drzewo. Korzystają z niego zanim służby porządkowe zabiorą im i to. Nic nie jest stałe.
Bawią się w dom. No co robisz? Co ty robisz? Łajają się nawzajem na tę samą melodię, jaką znają z dogadywań rodzinnych. Z okien dociera zapach kotleta schabowego i siarczyste przekleństwo. Komuś coś znowu nie wyszło.
Z balkonu na drugim piętrze pies rasy york uparcie szczeka na stojącego pod blokiem amstafa. Na balkon wychodzi gruba kobieta w pożółkłym staniku i spódnicy. Cicho. Felek, stul pysk. Felek! Woła. Po chodnikach chodzą młodzi i starzy mężczyźni w koszulkach z napisami: ENDLESS SUMMER, WELCOME TO MIAMI, WEED BEER GIRLS REPEAT. Kobiety noszą bluzki z napisami: THINK SUCCES MAKE IT HAPPEN, PRETTY I NEED LOVE. Chłopcy bawią się patykami i kałużą. Dziewczynki przygotowują zupę z błota.
Fauna osiedla jest skąpa. Jeden piwniczny kot, wrony, pies Scoobi. Kilka yorków, dwa amstafy. Za to flora jest pstrokata i wieloraka. Na balkonach trwają zawody w ogrodnictwie doniczkowym.
Po południu rozpoczyna się symfonia czajników z gwizdkiem. Zmęczone pracownice po powrocie do domu odpoczywają przy szklance herbaty. Kaszel za ścianą. Płacz dziecka pod podłogą. Przekleństwo nad sufitem. Kobiety nie słyszą tych dźwięków osiedla, wsłuchują się w mowę swoich mężów i dzieci. Podwórko nadal jest pełne akcji. Jasiek, nie żyjesz! Uśmiercony został kolejny chłopiec. Żyję! Kłóci się trup. Koledzy nie dają za wygraną: nie żyjesz, Michał cię zastrzelił. Upał wciąż tężeje. Mimo to ludzie i psy niezłomnie wychodzą z bloków, mijają się przy trawnikach. To suczka? Słychać raz po raz. Albo: to dziewczynka?
O zmierzchu zaczynają się nawoływania z okien: Karola! Karola! Karooola! Karola ociąga się z zejściem z trzepaka.
Przy garażu, niczym strażnicy chodnika, stoją mężczyźni. Piją piwo. Popołudniami to osiedlowa starszyzna. Wtedy przejście obok garażu jest łatwe. Mężczyźni śmieją się bezzębnie, wspominają przygody sprzed wielu lat, mają swoje sprawy. Wieczorami ich miejsce zajmują młodzi i rozpoczyna się niebezpieczna pora. Zwłaszcza dla tych dziewcząt, które mają już piersi.
Po zmroku rozszczekują się psy, tak, jak robią to na wsi. Głos telewizyjnego lektora wylewa się z okien. Dzieci nasłuchują tego głosu z łóżek, tworzą z niego swoje własne filmy.

 

Ilustracja: Marta Bystroń

Marta Bystroń tworzy obrazy, ilustracje do książek i publikacji niezależnych, a także projekty graficzne. Od 2015 roku publikuje regularnie humorystyczne ilustracje na fan page’u Obrazek na dziś.(www.facebook.com/MartaBystronObrazki).Autorka zinów: Różowa sukienka, Okno Putina, Visions, Niewidzialne Przeszkody, Robale (#1, #2, #3) oraz redaktorka 1zine (antologia z gościnnym udziałem różnych twórców).

Portfolio: martabystron.pl