sam na sam z motylem

Wasyl Hołoborodko – wiersze

Wymiana uśmiechami

Kiedy się spotykamy,
uśmiechasz się do mnie,
rozchylasz wargi, dwie wargi –
rozrywasz wzdłuż rybę na dwoje,
tym razem proponujesz, że oddasz mi
tę część, która jest bez grzbietu i bez głowy,
a sobie zostawisz tę część,
która jest z grzbietem i z głową.
Kiedy ja w odpowiedzi
uśmiechnę się do ciebie –
rozerwę wzdłuż rybę na dwoje,
sobie zostawię tę część,
która jest z rybim grzbietem i z głową,
a tobie oddam
tę część podzielonej ryby,
która jest bez grzbietu i bez głowy.

Odlatujący wiersz

Niedopisany wiersz – właśnie ten –
na kartce ze szkolnego zeszytu
zostawiłem na stole, żeby na jakąś minutkę
odejść do półki z książkami:
przechodząc obok stołu, zobaczyłem, jak
kartka, jakby od ruchu powietrza
wywołanego moim przejściem, wzleciała
nad blatem –
ledwie zdążyłem zatrzymać lot dłonią.

Myślę sobie – z niejakim strachem –
to jak zachowa się wiersz po tym,
jak go dopiszę?

Dwie sadzonki jabłonek

W przepełnionym tramwaju
mężczyzna wiezie dwie sadzonki jabłonek,
w ciasnocie tuli je mocno do siebie,
boi się, żeby nie złamał ktoś niechcący.

Pod koniec tramwajowej trasy,
już na obrzeżach miasta,
wagon prawie opustoszał –
teraz rozsadź obydwie sadzonki,
każdą na oddzielne siedzenie!

Siedzą dwie jabłonki
w odległości ośmiu metrów od siebie,
patrzą w okna
czerwonobokimi jabłkami.

 

Nadgryzione jabłko

Ten chłopiec,
ten chłopiec z mojego dzieciństwa
od dawna mnie prześladuje,
na każdym kroku natarczywie wyciąga
nadgryzione przeze mnie w dzieciństwie jabłko,
jabłko ze śladami moich dziecięcych zębów:
czy żeby pocieszyć,
czy żeby uradować?

Wiem, że daruje, żeby uradować,
a mnie teraz każdy podarunek-żeby-uradować
zmienia się w wycieranie-łez-żeby-pocieszyć.

Całe jabłko
jak główka pieska,
tak miło na nią patrzeć,
aż korci, żeby pogłaskać!

Nadgryzione jabłko,
jabłko z psimi zębami –
rozdziawiona psia paszcza,
z kącików paszczy cieknie
czy to sok jabłkowy,
czy to ślina,
czy to krew
z rany na mojej dziecięcej łydce,
którą na próżno goję
zielonym listkiem jabłoni
do tej pory,
do tej pory.


Zagęszczona przestrzeń

Jak zagęściła się przestrzeń:
tylko przestąpiłem próg chaty,
a już znalazłem się w lesie,
i znowu,
tylko zrobiłem krok od chaty,
a już postanowiłem wrócić.

Oglądam się,
a tam zamiast chaty
z namalowanymi na okiennicach kogutami
stoi namalowana chata –
dokąd teraz wracać!

Stoję więc,
opierając się
o namalowany pień drzewa
swoim namalowanym ramieniem.

Sam na sam z motylem

Wychodząc z domu,
za każdym razem myślisz o szczęśliwym powrocie,
a nie o jakichś zdobyczach poza domem.

Siedzisz na łące z książką w rękach,
ale od czytania odciąga motyl –
ganiasz za nim,
żeby złapać i przyjrzeć się bliżej,
ale on się nie daje,
nieważne jak staram się schwytać.

Tak trwa to jakiś czas,
dopóki sobie nie uświadomię,
że to nie ja jego łapię,
tylko on – mnie,
w tym samym celu –
żeby bliżej się przyjrzeć.

Ale gdyby on mnie złapał,
nie mając do tego żadnych środków,
mógłby powiększyć się do moich rozmiarów,
jeśli do tego jest zdolny
(umie przecież z gąsienicy stawać się motylem!),
wtedy i tak dobrze obejrzałbym rysunki
na jego skrzydłach, jak obrazy Joana Miró.

I w momencie, kiedy tak pomyślałem,
motyl odlatuje z łąki,
pewnie poleciał do swojego motylego domu,
i ja zbieram się do odejścia,
pakuję niedoczytaną książkę,
z włożonym między kartki wyrwanym źdźbłem trawy,
żeby wrócić do poprzedniego miejsca czytania.

Z tym to wracam do domu,
ciesząc się, że nie dałem się złapać motylowi
i ze źdźbłem trawy w książce jako pamiątką.

(Epifania:
motyl-nie-motyl –
symbol o znaczeniu:
być tym, co jest ukrytym zagrożeniem.)

Wiersze ukażą się w tomie:

Wasyl Hołoborodko, Tęcza na murze, wybór i tłum. Aneta Kamińska, Fundacja Duży Format, Warszawa 2020.

z języka ukraińskiego przełożyła Aneta Kamińska

Aneta Kamińska (1976) – poetka i tłumaczka poezji ukraińskiej. Urodziła się w Szczebrzeszynie, pochodzi z Zamościa, mieszka w Warszawie. Skończyła filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim, pracuje jako metodyczka i lektorka języka polskiego dla cudzoziemców. Autorka tomików: „Wiersze zdyszane” (2000), „zapisz zmiany” (2004), „czary i mary (hipertekst)” (2007), „autoportret z martwą naturą, ostatnie wiersze nazara honczara napisane przez anetę kamińską” (2018, nominacja do Nagrody Nike 2019) oraz „więzy krwi” (2018). Wydała wybory przekładów wierszy: Nazara Honczara „Gdybym” (2007; przekład wspólnie z Andrijem Porytką), Hałyny Tkaczuk „Ja ta inszi krasuni/ Ja i inne piękności” (2011), Chrystii Wenhryniuk „Dowhi oczi/ Długie oczy” (2013), Borysa Humeniuka „Wiersze z wojny” (2016), Lubow Jakymczuk „Morele z Donbasu” (2018), Julii Stachiwskiej „Wszystkie możliwe rzeczy” (2019), a także trzy autorskie antologie: „Cząstki pomarańczy. Nowa poezja ukraińska” (2011), „30 wierszy zza granicy. Młoda poezja ukraińska” (2012) oraz „Wschód – Zachód. Wiersze z Ukrainy i dla Ukrainy” (2014). Współtłumaczka antologii: „Portret kobiecy w odwróconej perspektywie. 12 poetek z Czech, Słowenii i Ukrainy” (2013), „Komiks wierszem po ukraińsku” (2015) oraz „Listy z Ukrainy” (2016). Współtworzy Wspólny Pokój – seminarium poświęcone twórczości literackiej kobiet. Współpracuje stale z Babińcem Literackim, gdzie zamieszcza przekłady wierszy poetek ukraińskich.

 

ilustracje: Julia Deptuła

Julia Deptuła, urodzona w 1992 roku absolwentka malarstwa Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu, traktuje siebie jako aktywny papier. Buduje różne doświadczenia na życiu, by móc rozszerzać perspektywę, która zależy od wewnętrznych lokalizacji. Przekazuje piękno na ruch, szuka dla nich drgających figur. Z religii abstrakcja – z człowieka atrakcja. Finalistka przeglądów malarskich Świeża Krew, Nowy Obraz, Fundacji Eibisch oraz laureatka nagrody Olsztyn Street Art za wykonany mural Bardzo mało spraw ma wielkie znaczenie. Najwięcej wystaw robi na samym życiu. 

www.instagram.com/lulolujki