sinkowski - komsta aleksandra

Adrian Sinkowski – jeden wiersz

 

Dzień pierwszy: Nic

 

Pech nie spuszcza go z oka. Podanie, strzał, słupek.

Oni: ręce w dół. A on? Z określeniem z boisk,

wyłożonych asfaltem, trawą, cegłą, piaskiem –

i tym, na czym się ślizga, i tym, bez czego gra

 

nieuchronnie stacza się w stronę żalów, krzyków,

czyli do stanu ducha, a nie stanu mięśni,

aż zła krew bije w czoło, w czole i za czołem –

zupełnie mu do twarzy: i „lucky”, i „loser”,

 

zbite w pstrokatą całość, ku zdziwieniu dzieci

mienią się od znaczeń spoza pola karnego.

Szczęśliwy, nie ma co do tego wątpliwości.

Przegrany? Z pewnością tak. Ze skrajności w skrajność.

 

Wynik: nic do niczego. Z obu stron to samo:

nic wycierane z kurzu, nic słów, nic poza nim,

nic złości, nic – z filtrem, na sofie, w końcu w niczym.

Niby nic, a z dnia na dzień tyle o nim myśli.

Ilustracja: Aleksandra Komsta

Urodziła się w 1994 roku. Pochodzi z Lubelszczyzny. Wychowała się w okolicach uzdrowiska Nałęczów. Tworząc szuka na wielu polach. Malarstwo i obiekt są jej bliskie, ale najlepiej opowiada rysując. Interesują ją sprawy na granicy przeoczenia, losy ludzi i przedmiotów. Studiuje malarstwo na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu, ma też za sobą doświadczenia związane z kognitywistyką i filologią angielską na Uniwersytecie Warszawskim. Działa w autorskim projekcie muzycznym, gdzie pisze teksty i komponuje. Chętnie sięga po wiersze afroamerykańskich poetek, literaturę japońską i amerykańską.