augustyniak burleska - magdalena tryba

Anna Augustyniak – trzy wiersze

 

Burleska

Nie chodzi o cycki, żeby były gołe.
Anna Q nie jest goła. Zawsze ma nakładki
z frędzlami. Na sutkach. Nie usypia
suczych sutków. Nie chce ich nikomu
pokazać ani uśpić. Uśpić swojego ciała
w sobie nie chce. Nie zarygluje
tamtych słów. Nasikaj na mnie.
Na stojąco. Nasikaj na mnie. Usiądź
i nasikaj na mnie. Och. Och. Och.
Sikaj. Maorysi oddają ziemi łożysko
i przeciętą pępowinę. Zakopują.
Anna Q nie ma alternatywy.
Dlatego robi numer z kwitlami.
Udaje sam na sam z Bogiem. Na scenie udaje.
Że na ołtarzu kładzie (na Jasnej Górze
w kaplicy u Pawła Pustelnika).
Że do morza wrzuca (w Cezarei
zaraz za domem Poncjusza Piłata).
Że na drzewach wiesza (na Wzgórzu Słowików
w gaju u Dziewicy Marii).
Że pod głazy chowa (w Warzazat
w Ostatnim kuszeniu Chrystusa).
Że w szczeliny mogił wciska (w Al-Ajzarijja
w krypcie grobu Łazarza).
Kartki z prośbami (pisała w Kairze). Porwane
kawałki papieru (darła w Gizie i całowała swoje palce,
które to czyniły), jej drapieżne ptaki
kwilące, sfruwały na pustynię skrawkami liter.
A było napisane. Ja córka tej a tej matki
proszę o wyswobodzenie z tego a tego
mężczyzny i jeszcze Boże z mojej
prywatnej religii jeśli nie możesz teraz
to za tysiąc lat wyzwól wszystkie suki
z sutkami z krwi i ciała wyzwól zwierzęce
suki z ciała wyzwól je z krwi. Z krwi wyzwól.
Anna Q klęka przed „Suką Kapitolińską”.
Frędzle. Cycki. Oklaski. Kiwanie się.
Trwać. Kiwać się i trwać. Insz Allah.
Kotka w butach kona. Dzyń. Jej krew robi się
biaława. Dzyń, dzyń. Coraz bardziej i bardziej
przezroczysta czysta, sta sta. Dzyń.

 

 

 

 

Ostatki

Psy umierają inaczej.
Nie dotykaj mnie.
Kotka w butach zwija się w kłębek.
Ma do przemyślenia tyle i tyle jeszcze.
Przed wiecznością widzi w ciemności
inaczej i milczy. Nie ma już pisku.
Można by powiedzieć miau
i zacząć golić brwi.
Anna Q powiedziałaby tak i tak, i tak.
Żeby ją otrzeźwić.
Żeby dalej była.

 

 

 

 

Sosna

Anna Q wygrzebuje ziemię rękami.
Nie używa łopaty i zostają jej potem
czarne paznokcie i łokcie.
Chlup w ten głupi grób.
Żeby nie zatrzymywać się w pół drogi,
Anna Q bierze w palce garść ziemi i sypie.
To nie jest tak, że po prostu sypie ziemię.
Niby robi to odruchowo,
w końcu któryś raz już to robi,
ale się boi. Boi się
co będzie, jak usłyszy głos.
Odważ się na więcej. Nieważne,
co będzie. Odważ się na więcej.
Nieważne, co będzie. Odważ się,
śpiewa ktoś w głowie Anny Q.
Co jest ważne nieważne już.
Nieważna poszewka. Najważniejsza poszwa.
Pod nią Anna Q rozkładała nogi jak dziewczynki
u Balthusa. Rozłożyła ją na trawie.
Płatki bladych, pnących róż,
już koteczko, już już już.
Miękko na płatkach róży. Zimno na płatkach róży.
Mumia w poszewce w czarno-białą kratę.
Sen wieczysty w beciku pod sosną.
Tuwim pod topolą zakopywał psa. Chlup w ten głupi
grób. Anna Q bierze w palce garść ziemi i sypie.
I to nie jest tak, że po prostu sypie ziemię. Ona
czeka. Czeka na krzyk zmartwychwstania.
Sypie i sypie, i sypie. Zawsze czeka na pisk.
Dzyń, kotko w butach, dzyń, dzyń, dzyń.

 

Ilustracja: Magdalena Tryba

Magdalena Tryba – ur. w 2000 r. w Tarnowie. Absolwentka Zespołu Szkół Plastycznych w Tarnowie na specjalizacji tkanina artystyczna. Laureatka konkursów, m.in.: Międzynarodowego Triennale Grafiki w Cieszynie (2018), Rysunek Satyryczny, Komiks i Animacja Filmowa w Warszawie (2018). Uczestniczka wystaw zbiorowych, m.in.: Artyści z Tarnowa Generacja 2.1 w BWA Tarnowie (2018). Autorka wystawy indywidualnej Obserwatorium, Tarnów (2016).