andijewska gójska

Emma Andijewska – sześć wierszy


Z języka ukraińskiego przełożyła Aneta Kamińska


Goście

Goście nie zwlekają i dezintegrują się –
niektórzy – zupełnie, niektórzy – w połowie
albo tylko kawałkami.
Niektórzy dawno już zniknęli
i wymachują sprzączką od paska
czy samą metką od marynarki
dawno rozpuszczonej w powietrzu,
z oznaczeniem,
przy ilu stopniach
prać ubranie w pralce.
Są jednak goście, którzy się nie rozpuszczają,
tylko zmniejszają i drewnieją,
i trzeba ich, jak kręgle,
zamykać na noc
w kutych skrzyniach przykrytych
piracką chustą z czaszką,
żeby
nie podłączyli się do cudzego krwiobiegu.
Przecież lekarz nie zawsze jest pod ręką
i w przepisach o ochronie
środowiska naturalnego
zawsze jest wmontowana gilotyna.



Mężczyzna na rozdrożu

Pożałujcie mężczyzny,
którego mięśnie zwisają
jak torby!
Powinien trenować
do kolejnych mistrzostw,
a najdroższa istota,
matka, żona, kochanka, muza-natchniuza,
wyrwała korek z jego życia,
wylała ducha na piasek
i odeszła w siną dal z potworem-podrywaczem
na wyspy, gdzie je się surowe ryby
i śpi się po prostu w powietrzu, na stojąco,
żeby być bliżej natury.
Przekonajcie kobietę,
żeby wróciła do niego
pod dowolną postacią,
nawet pod postacią małpy czy krewetki.
On niczego się nie boi.
Jest wytrzymały i mimo nadmiaru mięśni,
które tymczasowo nie działają,
ma czułe serce i duszę.
Nie traćcie jednak ani chwili,
bo jego czas dobiega końca,
chociaż nie skończył
nawet dwudziestu lat.



Skójka skacząca z chłopcem po domu

Skójka skacze po domu,
z zachwytu
trzaskając połówkami muszli,
bo nie ma tu gwiazd
polujących na nią,
a chłopiec, który przyniósł
skójkę z morza,
skacze razem z nią
po meblach i karniszach.
Przecież niedługo
i tak mają bielić,
więc liczba brudnych śladów
na suficie, na dywanach
i na rozbitej porcelanie
nie ma znaczenia,
bo jak przypominała
w porannym programie prowadząca,
ludzkość już i tak jest w drodze
na dno oceanów,
skąd wyszła.
I chłopiec skacze
razem ze skójką,
zapominając o przestrodze,
żeby nigdy nie zadawać się
z nieznajomymi.



Inwazja ręczników

Jak okiem sięgnąć,
między drapaczami chmur
latają ręczniki,
od czasu do czasu
spadając
i zawiązując się jak turbany
wokół głów
przypadkowych przechodniów.
I wtedy rozlegają się dzwony,
których nigdzie nie widać
i nad uchem każdego
niewidzialni dobosze
biją w kotły,
usiłując powstrzymać
inwazję ręczników
z dawno minionych wieków.
I tylko chłopiec na rogu
rozdający ulotki
nowo otwartej restauracji,
krzyczy, aby między budynkami
rozpięto sznury,
na których od razu
zawisną wszystkie ręczniki,
szukające jedynie schronienia
podczas wielkiej wędrówki,
ale chłopca
nikt nie słucha
i pod wagą ręczników
na zawsze znika miasto,
jak po wybuchu wulkanu.



Malarz, który maluje na ulicy

Malarz usiłuje
namalować krajobraz przed sobą
i wszystkie farby, których dotyka pędzlem,
pokrywają się kolorowym lodem,
wypadającym z obrazu
na bruk
i zamiast linii prostych
poruszają się tylko
trąbki owadów, paszcze pterodaktyli
i potężny widelec,
który migocze
na wyłogach i ratuszach,
od czasu do czasu rozpryskując
krople mleka,
bo natura też
ma swoje kanały komunikacji,
które nie podlegają paragrafom
dotyczącym kierunków i trwałości.
I malarz, rozumiejąc wskazówkę,
wyjmuje serce i kreśli
jadalne zakrętasy,
które służą dzieciom
za łyżwy i opowiastki,
wyznaczające
coraz to nową
formę świata.



Wypadek z gospodynią domową

Zbyt zaaferowana
gospodyni domowa
wypadła z okna,
myjąc szyby
i teraz lata
wokół domu,
nie chcąc
wracać.
Dzieci wychylają się z okien,
wołając, że chcą jeść
i mąż obiecuje,
że będzie zaangażowany
jak przed ślubem.
A ona nierozumna,
śmiejąc się,
zakreśla coraz szersze koła
i nie chce wracać
do swoich obowiązków.
I od jej śmiechu
zaczynają zielenić się sady,
chociaż jest późna jesień
i strumyki mkną
jakby świeżo spod kry.
A blaszany kogucik
na wieży kościelnej
rozpościera ogon
z wydłużonymi tęczowymi piórami
aż na plac,
na którym na chybotliwym stołku
siedzi układacz reguł
z kulką opium za policzkiem
i celując w niebo
palcem wskazującym,
głośno mówi:
Całe nieszczęście w kobietach!

Wiersze ukażą się w listopadzie tego roku w tomie:
Emma Andijewska, Atrakcje z orbitami i bez, tłum. Aneta Kamińska, Fundacja Duży Format, Warszawa 2021.

Ilustracja: Agnieszka Gójska

Ilustratorka i animatorka. Współautorka komiksu „Tak, super!” i „Prace i robótki”. Prowadziła projekt animacji zmysłowej „Brzuchomówcy”. Współtworzy kolektyw komiksowy Dream Team, prowadzi warsztaty, ilustruje między innymi dla „Świerszczyka” i „Zeszytów komiksowych”.