dzieciołowska olga żyminkowska 3

Karolina Dzięciołowska – cztery wiersze

 

gramatyka języka polskiego


z hasła

śmierć wrogom ojczyzny

wypisz

związki wyrazów

podkreśl

wyraz nadrzędny

wyraz podrzędny

postaw pytania

śmierć komu? czemu? wrogom

wrogom kogo? czego? ojczyzny

znajdź

związek zgody


z dymem

krajobraz ilustruje biblię w obrazkach

prezent na pierwszą komunię

przyjęcie do grona ociekających łaską

dymy z palenisk wędrują prosto do nieba

ogołoceni ludzie na gołej ziemi

usiłują krzesać jutro

płonie pustynia, nocą ognisty słup, za dnia obłok

drażni wpisane w trójkąt bermudzki oko

łzawi

od wygnania z raju

odwieczne święto szałasów

przydechem studiuję księgę tradycji

szarpanej wywózkami, zamurowanej, szczątkowej

zawracam

pajęcza mgiełka siwieje w chmurę, rwie wiatr

na płocie strzępy, przewiewa

a tam w ogrodach obiecanej gospodarze grabią w stosy

po tęczowych dachówkach smutek spływa jak po kaczce

ciężarówki wypełnione nadmiarem mkną ku miastu w kłębach jarmarcznej waty

cukier krzepi krótko, język świerzbią zapalne punkty

słowa bez echa

depczą rytmicznie skandujący

sztandary w szmatławym kolorze flagi porzuconej w lesie

jak przemoknięte ubrania




jedenaste

zrobili tak że budynek wyglądał ładnie
reflektor na cegły cienie półcienie ciepłe światło w oknach
scenografia dla zawsze prawie martwych
zaprosili statystów od wzruszania ramię w ramię utworzyli pierwszy szereg
drogą ku bramie wlekły się słowa
pozwolili im mówić pozwolimy im mówić nawet przykazanie nowe
daję wam
byśmy się
wzajemnie

zanim zaczną sprzątać po obchodach

 


Język polski nie radzi sobie ze światłem

Tłumacz pewnego poety z północy mruży oczy.

Osłania je dłonią, widzi kontury, słowa bez twarzy.

Jasne wymaga stłumienia – to oświecane przez utrzymującą dzień nad horyzontem gwiazdę, chowane przez białe noce, zwielokrotniane w jeziorach, silne tęsknotą, kiedy miesiącami mrok nie pozwala podnieść głosu.

Tłumacz przekłada gromadzone latami umiarkowane znaczenia. Ćmiący szelest w trzcinach, krajobraz po burzach, rzęsy zlepione mgławym porankiem. Mruczy pod nosem, rzeźbi usta w formy, które spóźniają się na umówione spotkanie. Nakazuje: tłumacz!

Jezioro nizinie,

odbicie w morzu odbiciu w stawie,

nieskryte słońce słońcu niestrudzonemu co wiecznie oddaje przestrzeń snom,

noce białe nocom parnym, walkom pod osłoną, zmierzchom kochanków,

oczy podniebne, zielone oczom zapadłym, szarym.

Wytłumacz.

Blask mieni się w trzask, trzeszczy, załamuje, tkliwość ośmiesza.

Jasność utyka w gardle, opromienione oblicza wiszą pod stropem betonowego kościoła.

Język broni.

Stoi na straży majowej melancholii, letniego pijaństwa, po którym przychodzi listopadowy kac i zimowy odwyk.

Słowa zamierają. Upadłe brązowieją z ukróconymi konarami. Przy ziemi nasłuchują ściętych pni wracających do korzeni.

Znów czekają aż wzejdzie, po to, żeby zaszło.




Ilustracja: Olga Żyminkowska

Jestem studentką czwartego roku filozofii (UAM) oraz kuratorstwa i teorii sztuki na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu.
Moja praktyka artystyczna obejmuje przede wszystkim literaturę w powiązaniu z obrazem (poezja wizualna, ilustracje, infrazy…). W swoim dorobku mam ponad sto prac rysunkowych i malarskich – jestem otwarta na wszelkie techniki, uwielbiam wizualno-słowne eksperymenty, poszukuję środków malarskich dla filozofii i literatury. Za każdą moją pracą stoi zachwyt tekstem/słowem…
Jestem także ilustratorką w czasopiśmie Tlen Literacki.