lenartowicz aleksandra komsta

Marcin Lenartowicz – dwa wiersze



Ewa

Pamiętam pierwszy śnieg, ten który jeszcze wiosną zamarzał
na wargach, kiedy piekliśmy chleb, a czas nie znał się na zegarkach.
W cienistym wnętrzu, otoczonym zewsząd zapachem drożdży,
zakwitły mi na palcach pierwiosnki, kaczeńce.
W starym kredensie, tym po mamie, schowałam je przycięte, aż uschły.
Uszedł z nich duch i uleciał po stokroć, w aromatycznym truchle.
A gdy już umiałam kisiel i kompoty, bez żadnego ostrzeżenia przyszła jesień,
jak szpaki dojadające wiśnie, które obwieszczą długi szabat.
Więc grzałam się chrustem i ostatkiem drzew, na których dogasały jabłka.
I spadłam razem z nimi, oderwana od myśli, aż przyszli ze wschodu
i mnie zabrali. Stałam się w końcu zaledwie zalążkiem, ziarenkiem siebie.
Mogę tylko czekać, aż ktoś wsadzi mnie w ziemię i podleje obficie.
Stanę się wtedy pierwszym drzewem, dając w zamian poznanie i wiedzę.
Już nikogo nie zaskoczy mroźny ranek.

(współautorką wiersza jest Basia Derlak)



Piaskienie

To już nie oddech, lecz świst – rzężenie – ząb
o ząb, pomiędzy kamień średnicy ucha od igieł.
Pustynie drobniutkich głazów, na każdym tańczy piaskień.
Szybszy niż światło, niż dźwięk – osuwisko, jak ściany wydm
piętrami sięgające niemal pod sklepienie.
Niegdyś musiał wyrastać stąd sad, wzgórza ozdobne w kwitnący aksamit,
gdzie okiem sięgnąć kwiatostan i nektar. Aż zsechł.
Wsiąka teraz pod paznokcie i powieki, kalecząc tkankę.
Tak, że jedyne co mogę dostrzec, to ty na skraju skarpy.
Uśmiechasz się, szeleścisz, jak wiatr który zrodził zadrę.
Poszarpał mi płaszcz, więc nic nie chroni skóry, nie tłamsi.
Mogę rozpłynąć się w twoich nieboskłonach, deszczu,
tracisz wilgoć przy samej ziemi i parujesz w górę tworząc chmurę piasku.
Ta nabiera prędkości, nażarta jakby szaleju.
Owiewa cię, a ja nie mogę już dłużej na to patrzeć. Znikam.
Kwitnę pod warstwami nabierając szlifu, zmieniam się w różę pustyni.


Ilustracja: Aleksandra Komsta

Urodziła się w 1994 roku. Pochodzi z Lubelszczyzny. Wychowała się w okolicach uzdrowiska Nałęczów. Tworząc szuka na wielu polach. Malarstwo i obiekt są jej bliskie, ale najlepiej opowiada rysując. Interesują ją sprawy na granicy przeoczenia, losy ludzi i przedmiotów. Studiuje malarstwo na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu, ma też za sobą doświadczenia związane z kognitywistyką i filologią angielską na Uniwersytecie Warszawskim. Działa w autorskim projekcie muzycznym, gdzie pisze teksty i komponuje. Chętnie sięga po wiersze afroamerykańskich poetek, literaturę japońską i amerykańską.