Marta Stępniak – cztery wiersze

 

Wiewiórki


cienie to wiewiórki które wyskakują spod naszych stóp
te większe i głodne zlewają się z nami
wyglądają jak torebki Prady noszone na ramieniu
wszystko dzieje się na śniegu w pełnym słońcu
z pełną głową bo ta nie zwalnia nawet na chwilę
brain zaps zastępuje heavy metal na słuchawkach
w papierowej torbie mamy wódkę
w kieszeniach kukułki

 

Światło


zamiast słów pielęgnuję gesty
od tygodnia obracam doniczkę na parapecie
żeby wyjaśnić bez słowa

sprawy miłości
to światło

 

Sen


odświętnie rozbieramy się do łóżka
by żadna noc nie mogła nas zaskoczyć
ciemnością w tobie we mnie musi być blask
silniejszy od tępego księżyca
każde umieranie kiedyś się kończy
każdy sen pęknie wraz z dniem

Bajka


moja córka zamiast bajek przed snem
słucha opowieści o umieraniu
chce znać więcej szczegółów

na dobranoc gryzę ją w ucho
nazywa mnie wtedy Mikiem Tysonem

Ilustracja: Urszula Rapacka

rocznik 1977, Warszawianka, wzrokowiec, w ogóle nie przyswaja informacji ze słuchu, a podobno jest dobrym słuchaczem, poza tym ciągle ląduje na jakichś wielogodzinnych wykładach. Taka karma. Dlatego pracuje jako szkoleniowiec i doradca zawodowy. Studiowała fotografię w Goldsmith’s College i produkcję filmową w London School of Music and Media. Pracowała w dziale dokumentalnym TVP. Rysuje na http//:krzywerysunki.blox.pl i ma psa Leona.