Żaneta Gorzka – dwa wiersze

 

mam dziś na sobie tylko antracytowe obcisłe elastyczne spodnie w srebrne łopatki do ciasta

półnaga liczę do trzech i pojawiają się:

śmietankowo-waniliowo-czekoladowi chłopcy, tacy gęści w sobie, zimni i przystojni – kocham.
krępy pijar, co mu życie przez palce przecieka i strużkami zbiega pośród włosia jego łydek – nie kocham.
nienarodzony gwiazdor post-dubstepu z Johannesburga, zachłannie ssący bujne piersi swojej karmicielki – kocham.
malarz-kochanek z nagłymi silnymi bólami głowy i kupą hajsu poupychaną na obrzeżach swej niedoprasowanej garderoby – nie kocham.
mężczyzna łudząco podobny do czterdziestoletniego Paula Newmana, który poniewczasie okazuje się czterdziestoletnim Paulem Newmanem, łudząco podobnym do tego mężczyzny – kocham.
superbohater zapatrzony w szklankę świeżo zaparzonej bawarki, który na skutek niespodziewanego ataku kosmitów oblewa mi nią stopy – nie kocham.
irbis śnieżny przeciągający się w pałąk na moich udach i mruczący mi najsprośniejsze dobranocki – kocham.

jestem tak niewinnie
sama.



Chyba hiszpańskojęzyczny western

Oglądam właśnie film. Tytułu nie pamiętam, jakiś hiszpańskojęzyczny western chyba. O wielkim uczuciu dobrego szeryfa do dobrej wdowy. I o złych ludziach. Mimo, że na filmie jest taki skwar, że nawet meksykańskie kundle dostają kurwicy z gorąca, nasza zakochana para bohaterów wygląda nienagannie. Żadnego potu, nic. Może to kwestia make-upu? A może wielkiej nieskończonej miłości?  No nic, oglądam dalej.

PEDRO: Lucita, czy kochasz mnie jeszcze?
LUCITA: Tak, Pedro. Zawsze cię kochałam!

Ale kiedy jakiś złamany chujek vel czarny charakter vel rewolwerowiec zachodzi Pedra od tyłu, by oddać śmiertelny strzał, nie mogę się powstrzymać i ryczę:

JA: Kurwa, Pedro…! Z tyłu!!!

NARRATOR: Na szczęście Pedro usłyszał głos jednego z naszych drogich telewidzów, bo błyskawicznie się odwrócił i zastrzelił rewolwerowca. No i dobrze.

Film się skończył po 23. Teraz jest 3:30 a ja wciąż siedzę w fotelu i nie mogę
przestać.



Ilustracja: Nikodem Lazurek

Urodzony w 1999 r. Niepomielone mięso odpowiedzialne za prezentowanie kolażu cyfrowego w internecie. Wyhodowany i osiadły w Kujawsko-pomorskiem. Oczekuje poklasku i klepania po plecach. Głównie konsumuje. Publikował w „Stonerze Polskim”, „Stronie Czynnej”, „Małym Formacie” oraz „Rzyradorze”.